Nigdy nie uwierzysz co się dziś wydarzyło! Wakacje pomału się już kończą,a była wyjątkowo ładna pogoda,więc siedziałam na ławce czytając Zmierzch. Nagle przede mną pojawiła się dwójka osób,których nigdy na oczy nie widziałam.Było to rodzeństwo: chłopak i dziewczyna. Nie wiedziałam co zrobić więc tylko siedziałam z otwartą buzią. Pierwsza odezwała się dziewczyna.
-Hej! Jestem Alice. A to mój brat, Michael. Wiem,że musiałaś się nieźle zdziwić.Sorry.
-Nie nic się nie stało. Ale skąd się wzięliście w moim ogródku?
Alice wzruszyła ramionami.
-Nie mam pojęcia. Tak jakoś wyszło. Wiesz,my to raczej nie stąd jesteśmy.Musieliśmy stamtąd uciekać,choć sama nie wiem dokładnie po co.
-Aha...
-A ty jak się nazywasz?-po raz pierwszy odezwał się brat Alice.
-Julia.
-Fajnie!-powiedziała mi Alice.
-Słuchaj,a tak w ogóle to możesz coś powiedzieć gdzie my jesteśmy?-zapytał mnie Michael.
-No na ziemi...W Polsce dokładnie...
-To i tak nie wiele mówi.-rzekła Alice.
-A co byście chcieli wiedzieć?-zapytałam,gdyż byłam zupełnie zdezorientowana.
-Jak się tu żyje,mieszka i tego typu.-powiedział Michael.
-No normalnie.Mieszkasz w domu.A wy niby gdzie mieszkaliście?-zapytałam rozbawiona.
-W jaskini-odpowiedziała mi Alice.
Jak to mówiła miałam wrażenie,że usłyszałam nutę obrzydzenia w jej głosie.
-Serio? To gdzie wyście mieszkali!-wciąż nie mogłam im się nadziwić. Wyglądali tak jak ja. Normalnie. Nie wyróżniali się szczególnie.No może trochę. Ogółem byli bardzo ładni. Alice miała długie ciemne włosy,zgrabny nos i wielkie ciekawe,fioletowe oczy. Zaraz,zaraz. Fioletowe? Okej,to trochę dziwne. Michael miał włosy brązowe,ale jaśniejsze niż jego siostra. Nie mogłam się napatrzeć na oczy. Miał w nich coś innego. Jakby małe iskierki. Dziwiło mnie to.
-No to trochę ciężko wytłumaczyć,gdzie mieszkaliśmy.-powiedziała Alice.
-Czyli?-pytałam dalej
-Wolę o tym nie mówić-rzekła Alice. Wyczułam w jej głosie zdecydowanie więc wolałam nie drążyć tematu.Potem przypomniało mi się że oni nie będą mieli gdzie zamieszkać skoro nigdy tu nie byli.
,,Gdybym tylko umiała czarować!''-pomyślałam.
-A próbowałaś kiedyś?-zapytał mnie niespodziewanie Michael.
-Ale o co ci chodzi?-byłam kompletnie zbita z tropu.
-No o te twoje czary-odpowiedział wyluzowany chłopak.
-Przecież ja nic takiego nie mówiłam!-krzyknęłam zdziwiona.
-Michael umie czytać w myślach-wytłumaczyła mi Alice.
-Co?!
-No to co mówię.-odpowiedziała rozbawiona dziewczyna.
-To nie jest śmieszne-powiedziałam urażona.
-Masz rację.
-Dziwisz mnie,Alice-rzekłam.
-Nie przejmuj się nią-uspokoił mnie Michael.-Ona już taka jest.
-Aha.
-To wracając do tematu: nigdy nie próbowałaś czarować?
-Przecież to niemożliwe!
-A próbowałaś-naciskał dalej Michael
-No nie,ale to raczej oczywiste,że to jest niemożliwe.-rzekłam trochę rozbawiona,trochę zdziwiona
-A widzisz. To chociaż spróbuj.
-No dobra,ale mówię ci,to nie wypali.
Powiedział to tylko dla świętego spokoju.I ku mojemu wielkiemu zdziwieniu,naprawdę wyczarowałam kwiatek (Alice się uparła na kwiatek)!!!
-A nie mówiłem-rzekł zadowolony Michael.
-Wow,to chyba sen.
-Nie jeszcze jest jasno,a ty nie śpisz.-zaśmiała się Alice.
Coraz bardziej lubiłam tę dwójkę .Byli inni niż wszyscy. Czułam,że będziemy dobrymi przyjaciółmi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz